Losowy 4      Losowy 2      Losowy 3      Losowy 1     



- Kocha... nie kocha... kocha...
nie kocha... nie kocha... Kelner!
Daj jeszcze setke!!


Jedzie sobie w przedziale mlody chlopak, konduktor, matka i corka.
W pewnym momencie pociag wkezdza do tunelu. Slychac glosne: Cmok! i odglos
plasniecia reka o twarz. Co sobie kazdy pomyslal?
Konduktor:
- No niezle! chlopak pocalowal dziewczyne, a ja dostalem po gebie...
Matka:
- Dobrze wychowalam corke!
Corka:
- No no! Matka ma tyle lat a jeszcze cieszy sie powodzeniem!
Chlopak:
- Che! Che! Wjedziemy w nastepny tunel to znowu pocaluje sie w reke i
strzele w pysk konduktora!



z toba przez dziesięć dni, aż znajdziesz się na bezpiecznym morzu. Kiedy już dotrzesz tam, spotkasz kogos, kto zaprowadzi cię do twego kraju. Wszystko to spełni się, jeżeli tylko nie wezwiesz imienia Allacha. Potem obudziłem się ze snu, wstałem szybko i uczyniłem tak, jak to powiedział ów głos. Strzeliłem do jezdzca, ugodziłem go, a on runał do morza, mnie zas łuk wypadł z ręki. Podniosłem go jednak z powrotem i zakopałem, a wtedy morze wzburzyło się i podniosło, aż jego poziom zrównał się z góra, na której stałem. I czekałem nie dłużej niż chwilę, gdy oto ujrzałem na pełnym morzu łódz zbliżajaca się do mnie i podziękowałem Allachowi Najwyższemu. A skoro łódz do mnie dotarła, zobaczyłem w niej postać z miedzi, a na jej piersi zwisajaca tabliczkę ołowiana z wyrytymi imionami i zaklęciami. Wsiadłem do łodzi milczac i nic nie mówiłem. I wiózł mię ów ktos jeden dzień, drugi i trzeci, aż upłynęło dni dziesięć. Wtedy ujrzałem Wyspy Ocalenia. I ucieszyłem się ogromnie
ajacy na niewielkim tronie. Jarzył się on jak swieca, a jego blask rozprzestrzeniał się daleko. Nakrycie na wspomnianym łożu było utkane z rozmaitych gatunków jedwabiu i wprawiało w zdumienie każdego, kto na nie spojrzał. A kiedy obejrzałam to wszystko, zadziwiłam się. I dostrzegłam jeszcze w tej sali płonace swiece, i pomyslałam: „Z pewnoscia ktos je zapalił! Potem powędrowałam dalej, wchodziłam do innych pomieszczeń i zwiedzałam inne miejsca, zapominajac o sobie wsród niezwykłych tych spraw, które mnie oszołomiły. I moje mysli były zajęte aż do zapadnięcia nocy. A gdy zapragnęłam wyjsć, nie wiedziałam, gdzie znajduja się drzwi, zabładziłam i wróciłam do komnaty, w której widziałam zapalone swiece. Usiadłam na łożu, przykryłam się nakryciem i wypowiedziawszy jakis ustęp z Koranu, chciałam zasnać, ale opanowana niepokojem, nie mogłam. A gdy nadeszła północ, usłyszałam, że ktos czyta Koran głosem miłym i delikatnym. Zbliżyłam się do jednego z pomieszczeń i zau
óznym wieczorem Jeszcze i słodkim, resztki zas rozdaje biednym. Tak postępuja sułtanowie! Skadże tedy nasz brat doszedł do takiego bogactwa? Czy nie powinnismy przyjrzeć się bliżej sprawie tych różnorakich potraw i tych słodyczy, z których resztki rozdaje nasz brat biednym i potrzebujacym? Nigdy przecież nie widzielismy, aby cos kupował, nie widzielismy, by rozpalał ogień, a nie ma przecież ani kuchni, ani kucharza. I rzekł drugi brat: „Na Allacha, nic o tym nie wiem. Ale czy ty znasz kogos, kto powie nam prawdę o tej sprawie? Odrzekł: „Nikt prócz naszej matki nic nam nie powie. Uknuli więc podstęp, poszli do matki pod nieobecnosć Dżaudara i rzekli: „Matko, jestesmy głodni , a ona powiedziała im: „Nie martwcie się. I weszła do owej komnaty, zażadała od służacego torby goracych potraw i podała je synom. A oni powiedzieli jej: „Matko, ta potrawa jest goraca, a ty przecież nie gotowałas ani nie rozdmuchiwałas ognia. Rzekła im: „Potrawy te pochodza z torby. Za
ól, że wrócę teraz do kramu mojego stryja, bom się zaprawdę stęsknił za nim, nie ogladajac go ani razu przez okres czterdziestu dni. Odrzekła na to królowa: „Idz, ale wracaj wnet, gdyż nie chcę się ciebie wyrzec i trudno mi rozstać się z toba na godzinę nawet. Badr Basim odpowiedział: „Słyszę i jestem posłuszny , dosiadł konia i odjechał do kramu starego przekupnia. Starzec wstał, by go przywitać, i objawszy go zapytał: „Jakże ci się u tej niewiernej wiodło? Odrzekł: „Do tej pory wiodło mi się dobrze, byłem zdrów i żyłem w wielkim dobrobycie, ostatniej nocy wszelako spała wprawdzie ze mna jak zwykle, gdy jednak się ocknałem ze snu, nie znalazłem jej. przy sobie. Odziałem się więc i poszedłem jej szukać, i tak zaszedłem do ogrodu. I opowiedział, jak ujrzał strumień i ptaki siedzace nad nim na drzewie. Starzec wysłuchał wszystkiego, po czym ozwał się: „Miej się na bacznosci przed nia i wiedz, że wszystkie te ptaki, które widziałes na drzewie, były dawniej ludzmi